FILOMATA - Przedszkole

  • slidebg1
    Przedszkole Tęczowa Kraina FILOMATY
    - odkrywamy świat
  • slidebg1
  • -->
FilomataPrzedszkoleDla Rodzicówwarto przeczytać

Kilka faktów na temat rozwoju dziecka w okresie wczesnego dzieciństwa

26 Marca 2013, 8:58

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Wczesne dzieciństwo to okres przypadający między 18 miesiącem a ok. 6 rokiem życia dziecka. Jest to czas bardzo intensywnego rozwoju we wszystkich sferach funkcjonowania dziecka. W tym czasie dziecko buduje także podwaliny pod przyszły rozwój poznawczy, społeczny i emocjonalny.

Jednym z najważniejszych aspektów rozwoju w tym okresie jest sfera ruchowa. Dziecko trzyletnie powinno sprawnie chodzić i biegać, umie skakać na obu nogach w miejscu, zazwyczaj chodzi już po schodach naprzemiennie. Koordynacja ruchowa dziecka jest jednak jeszcze słabo rozwiniętą. Kiedy kopie lub rzuca piłką, raczej jeszcze nie potrafi zrobić tego w pożądanym kierunku. Trzylatki chętnie malują, ale rzadko trzymają kredkę poprawnie, kreślą linie pionowe, poziome, zazwyczaj umieją namalować kółko. Kolorują niezgrabnie, rzadko używają więcej niż jednego koloru, wychodzą poza kontury. Ich rysunek to tzw. bazgroty, które jednak trzeba doceniać, bo dla naszego malucha rysowanie to duży wysiłek. Trzylatki budują wieże z kilkunastu klocków, ale wciąż uwielbiają raczej burzyć budowle zrobione przez kogoś. Zazwyczaj potrafią ubrać luźne ubranka i się rozebrać, posługują się też sztućcami przy jedzeniu. Niezgrabność trzyletnich maluchów często budzi irytację rodziców. Trzeba jednak pamiętać, że etap ten jest niezbędny w dziecięcej nauce samodzielności. Pominięcie go przez wyręczanie dziecka szkodzi mu nie tylko hamując rozwój samodzielności, ale także nie pozwala na prawidłowe budowanie samooceny. Aby dziecko mogło mieć wysokie poczucie własnej wartości niezbędne jest zyskiwanie przez nie pierwszego poczucia niezależności od dorosłych i budowanie wiary we własne siły już na tak wczesnym etapie.

Dzieci przed trzecim rokiem życia raczej jeszcze nie potrafią bawić się razem, każde manipuluje własną zabawką, czasem się nimi wymieniają, ich wzajemne interakcje są jeszcze mocno ograniczone. Nazywa się to etapem zabaw równoległych. Trzylatek zaczyna odkrywać świat wspólnej zabawy z rówieśnikami. Początkowo niezgrabnie nawiązuje kontakty, wymienia się coraz częściej przedmiotami, chce robić to, co inni. Zabawy te są jednak wciąż bardzo krótkie i proste. Częste też są konflikty pomiędzy dziećmi o zabawki. Dziecko trzyletnie jest mocno egocentryczne – trudno mu wyobrazić sobie, co czuje i myśli inna osoba. Cechuje go tzw. motywacja „kary – nagrody”, czyli powstrzymuje się przed jakimś zachowaniem, gdy wie, ze spotkają go przykre konsekwencje, trudno mu jeszcze kierować się zrozumieniem dla potrzeb innych osób. Emocje dziecka trzyletniego są wciąż bardzo intensywne i zmienne.

Z czasem dzieci wchodzą w coraz bardziej skomplikowane interakcje. Coraz bardziej planują wspólne aktywności i jako 4-latki bawią się z podziałem na role, a ich zabawy zaczynają trwać coraz dłużej. Pięciolatki wymyślają już bardzo skomplikowane zabawy, mają wyraźne preferencje odnośnie towarzyszów zabaw. Powoli kończy się okres dziecięcego egocentryzmu i dzieci mają coraz większą świadomość społecznych skutków swoich zachowań. Rozwija się także ich poczucie humoru, zdolność do rozumienia żartów i ironii. W sytuacjach konfliktowych coraz częściej rezygnują z agresji fizycznej na rzecz agresji słownej. Ogromnie rosną ich umiejętności komunikacyjne i można ich nauczyć wielu rzeczy w tym zakresie. Okres przedszkolny jest kluczowy jeśli chodzi o wytwarzanie się wzorców komunikacji.

W ciągu kilku lat, które dziecko spędza w przedszkolu zachodzi cudowny i fascynujący proces. Dziecko z nieporadnego malucha posługującego się zaledwie kilkuwyrazowymi zdaniami i malującego pojedyncze kreski, staje się samodzielną pod względem samoobsługowym jednostką, tworzącą skomplikowane rysunki, zdolną do rozumienia zawiłości świata społecznego i mającą pierwsze zainteresowania i pasje. Dobre doświadczenia, które dziecko zdobędzie w tym okresie, będą mu służyć jako baza do budowania umiejętności społecznych i poznawczych przez resztę życia.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Jak rozbudzać w dziecku motywację i zapał do nauki

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Okres przedszkolny jest czasem, kiedy dziecko zdobywa pierwsze i prawdopodobnie najważniejsze doświadczenia w uczeniu się i uczestniczeniu w zajęciach oraz aktywnościach proponowanych przez rodziców i nauczycieli. To wtedy dziecko buduje w sobie obraz procesu edukacyjnego, który poniesie ze sobą do szkoły.

Jak zrobić, aby dziecko było przekonane, że uczenie się jest procesem radosnym, dostarczającym przyjemności i aby samo pragnęło zdobywać nową wiedzę, trenować umiejętności i chętnie uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych?

Jest kilka sposobów, które z punktu widzenia rodzica i nauczyciela na pozór mogą wydawać się zbyt paradoksalne, aby odważyli się je zastosować, a dają świetne efekty.

Na początek – NIE RÓB NIC

Dzieci kilkuletnie mają wrodzony pęd do wiedzy, są zainteresowane wszystkim, co je otacza. W pierwszych latach życia same chcą wszystkiego dotknąć, sprawdzić, obejrzeć. Dzieci interesują się wszystkim i co więcej wszystko wywołuje w nich zachwyt. Najprostszy przedmiot dla trzylatka może być świetną zabawką, wystarczy mu nie przeszkadzać w poznawaniu go. Jeśli dziecko jest ciągle poprawiane, korygowane, a to, co naturalnie wzbudziło jego zainteresowanie jest mu zabierane, a w zamian dostaje coś bardziej „odpowiedniego”, co aktualnie nie budzi jego zainteresowania, to dziecko odbiera pierwszą ważną lekcję na temat dorosłego w roli nauczyciela: Dorośli zabierają wszystko, co jest na prawdę fajne a proponują rzeczy nudne! Nie mają nic ciekawego do zaoferowania! Jeśli dziecko woli bawić się opakowaniem zamiast prezentem pozwól mu, zamiast mówić – zostaw to, tutaj jest rzecz, która powinna budzić twoje zainteresowanie!

Po drugie  - STWÓRZ ODPOWIEDNIE WARUNKI

To jest bardzo trudny punkt, bo potrzeby kilkulatka często stoją w bardzo wyraźnej opozycji do potrzeb dorosłych. Trzylatek kocha malować farbami, ale jeśli przy okazji ma niczego nie pobrudzić, to zadanie jest niewykonalne. Pięciolatki uwielbiają budować „domki” z koca i krzeseł, znosić tam mnóstwo sprzętów, często delikatnych lub niezbyt bezpiecznych, albo o zupełnie innym przeznaczeniu i do tego hałasować potężnie. Jeśli dziecko jest stale poprawiane, korygowane albo przy świetnej dla niego zabawie wciąż na plecach ma oddech dorosłego , który wpada w przerażenie widząc ryzyko pobrudzenia ściany czy dywanu to odbiera sygnał – kiedy świetnie się bawię robię przykrość tym, których kocham. Dorośli nie lubią ciekawych zabaw, ich świat to same nudy! Warto przemyśleć organizację przestrzeni, tak aby dziecko miało miejsce na zabawę, w trakcie której nie będzie musiało stale się kontrolować i powstrzymywać swojej radości i pasji. Zasady są potrzebne w każdym domu, ale nie mogą one zawsze unicestwiać radości poznania i odkrywania.

Na koniec – POZWÓL DZIECKU WYBIERAĆ

Obdarz uwagą i szacunkiem to, co interesuje dziecko. Nigdy nie nazywaj jego pomysłów głupimi. Jeśli ci się takie wydają to zapytaj dziecko, na czym polega jego z pozoru niemądra zabawa – dziecięce pomysły bywają trudne do docenienia na pierwszy rzut oka, a po bliższym przyjrzeniu się często pełne ciekawych treści. Zachwycaj się nad jego wytworami, kolekcjonuj je i doceniaj (aby dobrze to robić warto zorientować się, co jest osiągnieciem dla dziecka w odpowiednim wieku). Pozwól dziecku eksplorować tą dziedzinę, którą same sobie wybierze, podążaj za jego ciekawością, zamiast ciągle trzymać się pozycji lidera i narzucać swoje plany. Jeśli dziecko nie chce się czegoś uczyć albo w ogóle nie ma ochoty na naukę tylko zabawę w miarę możliwości pozwól mu na to. Zmuszanie do aktywności związanych z nauką daje dziecku przekaz: Nauka to coś, co MUSISZ robić dla innych, a nie dla własnej przyjemności. To obowiązek, a obowiązków z zasady się unika. Najlepsza metoda, aby zachęcić kilkulatka do zrobienia czegoś to zacząć robić to samemu – prawdopodobnie po kilku minutach sam będzie prosić, aby mógł się przyłączyć. Czasami trzeba trochę poczekać, aż dziecko się czymś zainteresuje. Czasem jakiś nasz pomysł okaże się nietrafiony, a dziecko wybierze inną tematykę. Unikanie przez dziecko zajęć i nauki przez jakiś czas może przerażać, ale dziecko zmotywowane szybko nadrobi braki, dziecko znudzone  i niechętne uczy się bardzo powoli. Okres przedszkolny jest czasem, kiedy możemy sobie jeszcze pozwolić na dużą dowolność w uczeniu naszych dzieci.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Dyscyplina i wychowywanie – jedno z najtrudniejszych zadań rodzica

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Kwestie dyscypliny bywają bardzo trudnym problemem w każdej rodzinie. Nie chcemy być okrutni wobec dzieci i rezygnujemy ze stosowania surowych kar wobec nieposłuszeństwa. Ale co nam zostaje w zamian, aby nasz dom nie zamienił się w ośrodek chaosu? Alternatywą dla autorytarnego stylu wychowania jest styl demokratyczny. Co więcej we współczesnym świecie jest on bardziej adekwatny, bo współczesny świat jest bardzo skomplikowany i zmusza do ciągłego wybierania. Styl demokratyczny stwarza okazję do trenowania myślenia i podejmowania decyzji u dzieci.

Przede wszystkim stwórz jasne zasady. Najlepiej zaangażuj w proces ich tworzenia dziecko. Razem je ustalcie, spiszcie i narysujcie. Zasady powinny mówić nie tylko o zachowaniach dziecka, ale także obejmować prawa i obowiązki dorosłych. Warto dziecku uświadomić, że my sami na co dzień stosujemy się do mnóstwa reguł, np. chodzimy do pracy, gotujemy obiad, nie niszczymy przedmiotów i nie zawsze mamy na to ochotę. Jednak stosujemy się do zasad, które ustaliliśmy.  Oczywiście istnieje ryzyko, że do wspólnie stworzonego spisu zasad dojdzie coś, co będzie dla nas niewygodne, np. w swoim pokoju dziecko może głośno krzyczeć. Zgodzenie się na pewne ustępstwa może jednak procentować, bo pomoże kodeks rodzinny uznać dziecku za własny. Dziecko powinno czuć, że jest on po to,  aby służyć całej rodzinie, a nie jest złośliwym wymysłem dorosłych. W przypadku młodszego dziecka sami możemy dostosować zasady tak, aby uszanować jakieś jego bardzo ważne potrzeby, które dla nas są niewygodne. Nad każdą zasadą warto się zastanowić i wymyślić jej uzasadnienie, które z punktu widzenia dziecka ma sens. Jeśli nie ma takiego uzasadnienia to może warto zastanowić się nad tym punktem domowego kodeksu. Oczywiście dobrym uzasadnieniem jest także nasza potrzeba, ale dobrze, aby dziecko rozumiało, dlaczego to jest dla nas takie ważne.

Konsekwentnie przestrzegaj zasad, ustal z dzieckiem, jakie będą skutki ich łamania. Sam stosuj się do ustalonych reguł. Ciebie też powinny dotyczyć konsekwencje łamania zasad i używanie słowa „przepraszam”. Żeby nauczyć kilkulatka robienia czegoś, najlepiej robić to samemu bez nakazywania mu tego. Dziecko prędzej czy później zacznie nas naśladować, chociaż metoda ta nieraz wymaga cierpliwości.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Kilka sposobów na omijanie dziecięcego oporu

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Dziecko kilkuletnie bardzo często zafascynowane jest słowem „NIE”. Jego emocje często są bardzo gwałtowne, zmienne, a bunt wobec naszych nakazów bywa chlebem powszednim. Jak sobie poradzić, aby nie zawsze konieczne były twarde dyskusje i wyciąganie konsekwencji z łamania reguł? Zwłaszcza że kilkulatek często buntuje się po to, aby zaznaczyć swoją osobowość i odrębność. To jeden ze sposobów, aby dziecko mogło poczuć, że jest autonomiczną istotą, zrozumieć zasady działania własnej woli oraz poznać swoją moc. W tych  starciach dziecko potrzebuje czasem wygrywać – ale nie w znaczeniu porażki rodzica. Dziecko po prostu chce uznania faktu, że ma własne zdanie i prawo decydowania.

Jest kilka sposób, aby osiągnąć własny cel, a jednocześnie okazać szacunek dla dziecięcej autonomii:

Uprzedzaj dziecko o tym, co nastąpi za chwilę. Nikt nie lubi, aby wyrywać mu z ręki przedmiot, którym się aktualnie zajmuje. Zanim zarządzisz sprzątanie uprzedź dziecko 5 minut wcześniej, że ma właśnie tyle czasu na dokończenie zabawy. To powinno pomóc zaakceptować koniec zabawy.

Zamiast mówić „to łatwe” doceń dziecięcy wysiłek. Powiedź „tylko spróbuj, jeśli nie będziesz umieć, to ci pomogę”. Chwaląc dziecko – nie mów „a widzisz, mówiłam, że sobie poradzisz” tylko „to było trudne zadanie i dałaś radę, jesteś bardzo dzielna”. Nie porównuj dziecka do innych, nadmierna presja zniechęca. Zamiast tego postaw dziecko przed wyzwaniem i zapewnij o pomocy. Porażka wobec trudnego zadania nie jest wstydem, a sukces nabiera na znaczeniu.

Słuchaj aktywnie, akceptuj uczucia. Siedzenie w poczekalni u lekarza nie jest przyjemne, a szczepienie boli, ale obie czynności są konieczne. Jednak jeśli do tego każemy dziecku udawać, że nie odczuwa ono przykrości w związku z tymi wydarzeniami sytuacja może stać się to nie do zniesienia. Uczciwe postawienie sprawy może oczyścić atmosferę. Dziecko, które może powiedzieć, że coś go nudzi, budzi strach, nie podoba mu się, ma jeden problem mniej – nie musi udawać. Rozmowa o lęku pozwala go oswoić lepiej niż zaciskanie zębów i duszenie go w sobie. Daje też szansę, że rozmowa o uczuciach zastąpi atak wściekłości lub paniki.

Zamiast mówić „ALE” stań po stronie dziecka akceptując jego uczucia i mów: „chociaż wiesz, że…”, „problem w tym”. Nie wmawiaj dziecku, że skakanie z parapetu na poduszkę nie jest zabawne, bo i tak Ci nie uwierzy. Lepiej odwołaj się do jego wiedzy o ryzyku z tym związanym. Wyraź żal, że musisz mu przerwać taką fajną zabawę. Dzięki temu staniecie po jednej stronie barykady zamiast walczyć. Dopytaj dziecko, czemu mu tak zależy na zrobieniu czegoś wbrew regułom, okaż zrozumienie dla jego fascynacji, pofantazjujcie, jakby to było fajnie, gdyby nie istniały prawa fizyki. Przecież zakazujesz dziecku wielu rzeczy z troski, a nie złośliwości. Ograniczenia stawia świat, nie ty. Daj mu to odczuć akceptując jego uczucia i fascynacje. 

Techniki paradoksalne – nakaż zrobienie tego, co jest zabronione. Jeśli to tylko możliwe możesz spróbować skorzystać z tej metody. Jeśli nakażesz dziecku, które krzyczy krzyczeć przez 2 minuty bez przerwy i będziesz egzekwował wykonanie zadania, jest szansa, że aktywność ta natychmiast straci na atrakcyjności. Możesz też zacząć się bawić z dzieckiem w to, czym chciało zrobić ci na przekór. Pochwal śliczny atak złości, zapytaj, czy dziecko może jeszcze mocniej tupać i walić rękami w ścianę. Zacznijcie wspólnie robić najbardziej wściekle miny i okrzyki świata. Jest szansa, że zamiast awanturą sytuacja zakończy się wspólnym śmiechem.

Uczyń rzecz nakazaną przywilejem. Zamiast prosić dziecko, aby coś zrobiło, zagroź mu zabronieniem tego. Np. „uczeszę się tylko, jeśli spokojnie tu usiądziesz. Inaczej chowam grzebień i nie będzie czesania” albo „masz tylko minutę, żeby się ubrać, jeśli nie zdążysz to przez godzinę musisz chodzić na golasa”

Daj wybór. W każdym zadaniu można znaleźć jakiś margines dowolności. Jeśli dziecko skupi się na wybraniu między dwiema czapkami jest szansa, że zapomni o swojej nienawiści do czapek. Dzieci często buntują się, bo po prostu chcą decydować. Dając wybór zaspokajasz potrzeby własne i dziecka.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Przedszkolaki i rozwiązywanie konfliktów

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Wiek przedszkolny jest okresem, kiedy dzieci uczą się kontaktów społecznych. Często w przedszkolu po raz pierwszy stykają się z grupą rówieśniczą i są zmuszone dostosować się do potrzeb i wymagań innych osób. Nagle przestają być najważniejsze, muszą nauczyć się czekać na swoją kolej i dzielić się. Nauka ta nieraz jest trudna, a konflikty między dziećmi nieuniknione. Już wtedy – w tym laboratorium zachowań społecznych – można zacząć uczyć dziecko sztuki negocjacji i rozwiązywania konfliktów metodą wygrany – wygrany, zamiast narzucać rozwiązania autorytarnie i sięgać po kompromis, który nikogo nie satysfakcjonuje do końca.

Najlepiej zacząć od nazwania problemu, np. „o!, jest tutaj dwóch chłopców i tylko jeden samochód – co teraz zrobimy?” Potem pytamy dzieci o to, czego chcą, co jest ich prawdziwą potrzebą. Nieraz wtedy okazuje się, że konflikt jest jednie pretekstem, a dzieciom tak na prawdę chodzi o co innego, np. jakąś stara urazę. Wtedy jest okazja, aby zająć się prawdziwą przyczyną złych emocji.

Jeśli jednak prawdziwą przyczyną złości jest faktycznie nieumiejętność podzielenia się zabawką prowadź negocjacje dalej. Następny krok to generowanie puli rozwiązań. Wspólnie z dziećmi tworzymy kilka propozycji wyjścia z sytuacji. Trzylatki nieraz będą zaskoczone takim zadaniem, ale zawsze możemy sami  im pomóc, albo wezwać starsze dzieci, które bez problemu stworzą rozwiązania. Część z potencjalnych rozwiązań może być absurdalna, np. wyrzucamy zabawkę za okno, inna skrajnie niesprawiedliwe, np. tylko jedna osoba może się bawić. Ważne, żeby propozycji było kilka i żeby każdy dziecięcy pomysł był włączany do puli potencjalnych rozwiązań. Potem razem z dziećmi oceniamy kolejne propozycje, szukając takiej, na którą zgodzą się obie strony. Dzieci czasem nas zaskoczą, wybierając wg nas niesprawiedliwe albo dziwne rozwiązanie, czasem trochę to potrwa, nim na coś się zdecydują. Jednak powzięta decyzja będzie ich własna, więc będą mieli przekonanie do jej wykonania. Warto stosować te metodę, bo nieraz dzieciom w ten sposób udaje się znaleźć idealne wyjście z sytuacji i obie strony konfliktu kończą go w przyjaźni i z uśmiechem na twarzy. Poza tym po jakimś czasie dzieci negocjują same, bez naszej pomocy.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Ekspresja seksualna w okresie wczesnego dzieciństwa

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Jeśli seksualność człowieka rozumieć szeroko jako zachowania polegające na doznawaniu (auto)stymulacji fizycznej, która sprawia przyjemność, rozwój seksualny człowieka rozpoczyna się od urodzenia. Początkowe lata życia dziecka ograniczają się głównie do bliskiego kontaktu fizycznego (przytulanie, karmienie, przewijanie) z głównym opiekunem.  Okres przedszkolny jest momentem, w którym dziecko często odkrywa nowe formy ekspresji seksualnej. Duża ich część wiąże się z autostymulacją. Masturbacja dziecięca rozpoczyna się, kiedy dziecko odkryje bardzo silnie unerwione obszary swojego ciała (strefy erogenne), których drażnienie sprawia mu przyjemność. Doznanie przyjemności powoduje, że dziecko dąży do powtarzania tej czynności. Jeśli jedynym celem masturbacji jest dostarczenie sobie przez dziecko przyjemności, zachowania te można uznać za nieszkodliwe i należy zaakceptować jako naturalny etap rozwoju. Rolą rodziców i wychowawców w tym przypadku jest jedynie wdrożenie dziecka w normy społeczne, czyli wytłumaczenie mu intymnego charakteru masturbacji, aby nie podejmowało ono takich zachowań przy osobach obcych i w miejscach publicznych.

Zachowania masturbacyjne powinno wzbudzić niepokój opiekunów w momencie, jeśli zaczynają pełnić funkcje pozaseksualne, np. służą zwróceniu na siebie uwagi otoczenia albo są sposobem rozładowania napięcia i stresu. Wtedy stymulacja narządów płciowych zazwyczaj zaczyna występować bardzo często i jest trudna do opanowania. Dziecko nie potrafi się powstrzymać przed masturbacją w sytuacjach publicznych, bądź autostymulacja erotyczna wypiera inne formy rozrywki i zaczyna zajmować dziecku większość czasu.

U dzieci w wieku przedszkolnym jako normalne należy potraktować także formy eksperymentowania z rówieśnikami. Zazwyczaj mają one charakter poznawczy i motywowane są raczej ciekawością niż przyjemnością. Dziecko chce obejrzeć ciało innego dziecka, porównać z własnym, jest zainteresowane wyglądem organów płciowych. Nie ma w tym nic szkodliwego, dopóki dziecko nie zaczyna przekraczać granicy dobra własnego i innych. Interweniować trzeba, kiedy jedno dziecko krzywdzi w jakiś sposób rówieśników i skłania ich do zachowań, które są dla nich przykre.

Temat seksu prędzej czy później staje się interesujący dla dziecka i zaczyna zadawać ono pytania. Najlepiej jeśli rodzic potrafi reagować na nie naturalnie i sam stanie się źródłem wiedzy dla swojego dziecka. Na pytania rodzic powinien odpowiadać zawsze zgodnie z prawdą, wyczerpująco, ale bez nadmiernego wyprzedzania aktualnej wiedzy dziecka. Np. jeśli dziecko pyta, skąd się biorą dzieci, mówimy że z maminego brzuszka i nie opowiadamy o porodzie, ale jeśli dziecko zapyta, jak się wydostają, odpowiadamy zgodnie z prawdą, tylko bez szczegółów. Dobrze jest nauczyć już przedszkolaka prawidłowych nazw organów płciowych i różnic w anatomii kobiet i mężczyzn.

Temat płciowości bywa trudny także ze względu na duże zróżnicowanie norm odnośnie otwartości seksualnej i nagości w rodzinach. Wiele zależy od podejścia światopoglądowego rodziców, których osobiste poglądy mogą się ścierać z ogólnie przyjętymi. Jeśli różnice te są znaczne niezbędne jest także wytłumaczenie dziecku, tego co jest przyjęte poza domem. W przypadku rodzin o bardzo tradycyjnych poglądach warto wziąć pod uwagę, że dziecko i tak z wieloma treściami o charakterze seksualnym zetknie się będąc odbiorcą kultury masowej. Niezmiernie korzystne jest, aby dzieci rodzące się w nich pytania mogły zadać rodzicom, a nie byli skazani na samotność i wątpliwa wiedzę rówieśników.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog


Kiedy dziecko przeżywa trudności – tworzenie bajek, które pomagają poradzić sobie z problemem

24 Marca 2013, 7:40

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach

Europejskiego Funduszu Społecznego

MALI KREATORZY – WIELCY ODKRYWCY


Kiedy dziecko przeżywa jakiś problem albo lęk, najlepszym sposobem na pomoc mu jest stworzenie przestrzeni na wielokrotne przeżycie, opowiedzenie i wyrażenie tej trudności. Problemy od „nie mówienia o nich” raczej nie znikają, choć wielu dorosłym wydaje się, że odciąganie uwagi dziecka od trudności jest najlepszym lekarstwem. Owszem, dzieci często szybko zapominają, ale nigdy o sprawach naprawdę dla nich ważnych i budzących silne emocje. Czasem nie są w stanie odtworzyć sytuacji na poziomie mentalnym (nie umieją jej opowiedzieć), ale na poziomie emocjonalnym pamiętają ją doskonale (jeśli coś im przypomni sytuację budzącą silne emocje, to te emocje natychmiast budzą się do życia).

Doskonałym sposobem na to, aby dziecko opracowało w swoim umyśle trudne tematy, a w efekcie przepracowało problem, jest stworzenie dla niego bajki.

Taka bajka terapeutyczna pozwala dziecku w bezpieczny sposób przeżyć po wielokroć trudną sytuację, oswoić się z nią, nabrać dystansu i zobaczyć, że istnieje rozwiązanie problemu. Przepis na bajkę terapeutyczną w zasadzie jest prosty, potrzeba tylko trochę fantazji i empatii osoby dorosłej.

W bajce przenosimy sytuację problemową do świata fantazji. Główny bohater powinien być na tyle podobny do dziecka, aby mogło się ono z nim zidentyfikować, ale jednak różny, aby zachowało bezpieczny dystans. Może to być zwierzątko, przedmiot, postać fantastyczna albo człowiek, ale o innym imieniu niż dziecko. Sytuacja także powinna przypominać realną, ale w bajkowym kostiumie. Akcja bajki dzieje się za „siedmioma górami”, w „małym domku z czerwonym dachem”  albo w „zaczarowanym lesie”. Bohater bajki przeżywa ten sam problem, co dziecko, czuje podobne emocje. Spotyka na swojej drodze kogoś lub coś, co pomaga mu przezwyciężyć trudność. Szczęśliwe zakończenie historii jest najważniejsze – może ono bezpośrednio wskazywać pożądany sposób zachowania dziecka – wtedy bohater będzie modelem do naśladowania. Rozwiązanie trudnej sytuacji może także nastąpić w sposób zupełnie fantastyczny – wtedy dziecko po prostu styka się z przekazem, że nie ma sytuacji bez wyjścia. To pozwala mu uwierzyć, że też sobie poradzi.

Najważniejsze w samodzielnie stworzonej bajce jest to, że daje ona dziecku możliwość do obycia się z trudnym tematem. Opowiadanie historii jest też czasem na przeżywanie bliskości z opiekunem, czerpanie od niego poczucia zrozumienia i akceptacji. Historię trzeba opowiadać po wielokroć, tyle razy, ile dziecko ma ochotę. Dziecko może samo wymyślać pewne jej fragmenty albo dalsze przygody głównego bohatera.

Wyznacznikiem tego, czy bajka nam się udała będzie zainteresowanie dziecka i chęć słuchania. Wskazówką, że problem przeżywany przez dziecko stracił na sile będzie moment, kiedy dziecko przestanie potrzebować tej historii.

mgr Teresa Radzikowska

psycholog