Paweł Lipski - rocznik 2011

Moje pierwsze wspomnienie z Gimnazjum Filomata to... rozkoszne kanapy stojące na II piętrze. Młodsi Filomaci już nie mogą pamiętać tych mebli, a szkoda… Popalone, z rozrytym obiciem i wystającą na wierzch gąbką były taką ostoją swojskiego bałaganu pośród nieskazitelnych czystych ścian i ławek szkoły.

Chociaż co do czystości ławek było jedno „ale”… Uwaga - nigdy dotąd nie przyznałem się do tego nikomu z nauczycieli. W I klasie gimnazjum na jednej z lekcji ukradkiem napisałem markerem nieparlamentarny zwrot na ławce. Niby nic w tym wielkiego – w końcu w wielu publicznych szkołach można na każdej ławce znaleźć kilka podobnych... Tu jednak skończyło się apelem z ostrym przemówieniem pani dyrektor na temat tej właśnie ławki i tych kilku liter! Jak dobrze, że tylko niektórzy koledzy wiedzieli, że to o mnie chodzi...

Mimo różnych moich wybryków (wśród których było również założenie na wyjeździe integracyjnym do Soli przed I klasą gimnazjum Fakong Teamu i objęcie funkcji jego Marszałka), marzyło mi się zawiśnięcie na ścianie holu Filomaty, choć w jednym miejscu. Aby ten cel osiągnąć, w gimnazjum startowałem w przeróżnych konkursach, zdobyłem w Wojewódzkim Konkursie Przedmiotowym z Matematyki tytuł laureata 3 razy, a z historii, biologii i geografii po razie. To wystarczyło, abym „zawisł” – moja fotografia opatrzona napisem „stypendysta Prezydenta Miasta Gliwice” pojawiła się na ścianie holu. Potem zawisło ich jeszcze kilka, aż w końcu mojego zdjęcia brakowało chyba tylko na automacie kawy Jacobs...

W III klasie gimnazjum zacząłem na poważnie przygotowywać się do Olimpiady Informatycznej Gimnazjalistów, zostałem wtedy laureatem. Ta dziedzina wciągnęła mnie na tyle, że co roku startowałem w Olimpiadzie Informatycznej (tej licealnej) i jeździłem na rozmaite obozy naukowe, także na te organizowane przez Krajowy Fundusz na rzecz Dzieci. Zdarzyło mi się również wystartować w maratonie programistycznym Deadline24. Były 24 godziny nieustannej walki z pozostałymi drużynami programistów – które bardzo miło wspominam, a po których odsypiałem 17 (!) godzin prawie bez przerwy.

W II klasie liceum postanowiłem zacząć dzielić się moją wiedzą z informatyki i podjąłem się prowadzenia Międzyszkolnego Olimpijskiego Kółka Informatycznego Pika - MOKIPu. Tak mi się spodobała ta „belferka” w VIII LO w Katowicach, że powiedzenie „obyś cudze dzieci uczył” rozumiem dziś odwrotnie niż większość ludzi… Gdy byłem w klasie maturalnej kółko w Katowicach prowadził już kto inny, ja natomiast uruchomiłem MOKIF (F jak Filomata oczywiście), na które chodzili także uczniowie z innych szkół ze Śląska.

Oprócz tego, że uczyłem się samodzielnie do konkursów informatycznych, często korzystałem w sprawach naukowych ze wsparcia szkoły. Z matematyki szkoła zaproponowała mi indywidualny tok nauczania u pani mgr Grażyny Bułaty. Z biologii przygotowaniu późniejszych finalistów i laureatów Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego poświęciła się pani mgr Anna Mazurek, spędzając z nami wiele godzin popołudniami i w soboty. Pani Prezes Iwona Guzicka podjęła się przygotowania uczestników Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Historii, dzięki czemu udało mi się zdobyć w nim tytuł laureata i być całkowicie zwolnionym z egzaminu gimnazjalnego. A do szkolnej gazetki, „Famy”, pisałem przez pewien czas co miesiąc zagadki kryminalne z załączonym rozwiązaniem, w których pisaniu i publikowaniu wspierała mnie pani mgr Magdalena Piotrowska.

Najmilej wspominam jednak lekcje angielskiego z takim pasjonatem, jak mgr Arkadiusz Badziński. Jego podejście do języka sprawiało, że sam miałem ochotę w domu siąść nad słownikiem i uczyć się znaczeń różnych słówek… Opowiadane nam przez niego historie o pracy tłumacza do dziś powtarzam w każdym towarzystwie. Poleciałem też z nim do Brukseli na wręczenie nagród europejskiego konkursu tłumaczeniowego Juvenes Translatores. Zająłem w nim I miejsce w Polsce, w dużej mierze właśnie dzięki lekcjom angielskiego z liceum. No i zdałem Certificate in Advanced English. Dzielnie też reprezentowałem Polskę na London International Youth Science Forum na wakacjach po maturze.

Do szkoły teraz też bardzo chętnie przychodzę, kiedy tylko mogę – niestety, nie zdarza się to zbyt często, bo studiuję informatykę na AGH w Krakowie. Nadal jednak mam tu do kogo wracać, co mnie w tym wszystkim najbardziej cieszy i za co jestem też poniekąd Filomacie wdzięczny...

Paweł Lipski

rocznik 2011

data wpisu - maj 2012

Karolina Glazer - rocznik 2001

  Pragnienia powinny przekraczać możliwości, inaczej niebo nie byłoby potrzebne" - te słowa Roberta Browninga  od niepamiętnych czasów zapełniały pierwsze strony moich zeszytów. Zawsze byłam idealistką. Wierzyłam w wielkie słowa, idee, pomysły i ... marzenia. Nie bałam się marzyć.

Nadal się nie boję, wierząc iż każda myśl przeradza się w konkretną rzecz, a poparta pracą po prostu musi przynieść wymierną korzyść. Cele, marzenia, projekty i pasja, z jaką się je wykonuje, to najpiękniejsza rzecz, jaka nas spotyka.  Jeśli zdarzy się, że praca jest jednocześnie naszym hobby i daje nam wielką przyjemność, to bezsprzecznie jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. To znaczy, że nauczyliśmy się tak programować nasze życie, iż  staje się ono obrazem naszych marzeń i dążeń.

Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem, a ogrom wspaniałych nagród, które zdobyłam za moją ciężką pracę, jest niewiarygodny. W ubiegłym roku zostałam stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dzięki czemu zdobyłam fundusze na dokończenie mojej autorskiej, debiutanckiej płyty. Prezydent Miasta Gliwice uhonorował mnie swoją nagrodą, w uznaniu moich muzycznych dokonań. Ambasador Polski w Sztokholmie zaprosił mnie wraz  z  zespołem na trasę koncertową po Szwecji. Rok wcześniej reprezentowałam Polskę na Międzynarodowym Festiwalu Wokalistek Jazzowych „Lady Summertime" w Finlandii, co wydawało mi się wcześniej nieosiągalną rzeczą, a chwilę po tym amerykański miesięcznik muzyczny „Singer Universe" uznał mnie za jedną z pięciu najciekawszych młodych wokalistek na świecie w roku 2007. Byłam pierwszą Polką, której ten laur został przyznany! Laureatka XXX Międzynarodowych Spotkań Wokalistów Jazzowych w Zamościu, gość min. takich festiwali jak „Pilzner Urquell i Jazz" czy „Smart Jazzpol Festiwal", półfinalistka festiwalu „Top Trendy" w Sopocie. Jedyny polski wykładowca międzynarodowej organizacji „TC Helicon Vocal Academy" czy w końcu bliski współpracownik takich legendarnych muzyków jak: Krzysztof Ścierański, Marek Raduli, Bernard Maseli czy francuska grupa  "No Jazz".  Dziesiątki koncertów, cudowne miejsca, liczne warsztaty, wspaniali muzycy i ludzie, których spotykam codziennie na mojej drodze, to pełny wymiar szczęścia, które odczuwam, zwanego również sukcesem.

Gdy trafiłam do mojego filomackiego liceum, nawet nie marzyłam o takim życiu, jakie teraz prowadzę. Nie przypuszczałam, że wszystko może tak pięknie wyglądać.

Nie myślałam jeszcze wtedy, że będę muzykiem. Fakt faktem, że od wielu lat uczyłam się gry na gitarze i już w poprzedniej szkole brałam udział w projektach wokalnych, ale to było tylko hobby.

W drugiej klasie liceum, wraz z moim kolegą, Michałem Dębcem  postanowiliśmy założyć pierwszy w historii naszej szkoły muzyczny zespół. „Laudis", bo tak się ta grupa nazywała, był spontanicznym okresem w moim muzykowaniu. Był początkiem na scenie,  łączył się  z pierwszymi w życiu prawdziwymi koncertami i próbami. Rola mojej szkoły w tamtych zdarzeniach  jest nie do przecenienia. I nie dlatego, iż dawała nam miejsce do ćwiczenia, wsparcie pedagogiczne czy organizację naszych pierwszych koncertów (chociaż było to wielkie wsparcie).

Szkoła dawała nam przede wszystkim wiarę w to, że możemy! Nie ma nic ważniejszego dla młodego człowieka, który ma pasję, pomysł, i chęć jego zrealizowania, niż wsparcie i obdarzenie go zaufaniem, pokazanie,  że to co robi jest ważne i potrzebne, że w razie problemów ma na kogo liczyć. Otrzymałam wtedy wielki  prezent!

Mimo, iż moje pojawienie się w Filomacie było czystym przypadkiem, dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, iż nic lepszego wtedy nie mogło mnie spotkać. Zaczynam wierzyć,  iż nie był to przypadek, a przeznaczenie! Nigdy wcześniej nie otrzymałam takiego zaufania,  wiary w  moje poczynania i zainteresowania tym co robię. Czy może cieszyć coś bardziej, niż możliwość realizowania swoich marzeń? Ten moment sprawił, iż mogłam się rozwijać, zastanawiać nad tym co chcę w życiu robić. Nauczył mnie konsekwencji i dał jednocześnie wolność.

Nie mogę powiedzieć, że nauczyłam się marzyć dzięki mojej szkole, bo albo się jest marzycielem od urodzenia i nosi to głęboko w sercu, albo w ogóle się o tym nie rozmawia. Ale mogę powiedzieć, że po moich bardzo ciężkich przeżyciach wcześniejszych, to miejsce przywróciło mi wiarę w wielkie słowa, idee, a co za tym idzie marzenia.

W niedawno przeczytanej przez mnie książce „Klucz do sekretu", autor Joe Vitale, pisze: „Jesteś arcydziełem i Michałem Aniołem własnego życia. Dawid, którego rzeźbisz, to Ty sam."  Właśnie tę myśl chciano nam przekazać na każdym kroku w Filomacie. Cytaty podobne temu wypełniały nasze szkolne korytarze. Nieważne,  czy wtedy traktowaliśmy je serio czy po prostu przechodziliśmy obok nich niewzruszenie, a może nawet naśmiewaliśmy się z nich. Istotne jest to, iż takie podejście wpływało na naszą podświadomość i każdy z nas czuł się ważnym elementem układanki - człowiekiem, który jest zauważalny i którego los nie jest obojętny, człowiekiem, który może wszystko!

Z perspektywy czasu przypominam sobie wszystkie te sytuacje, gdy pokazywano nam jak istotni jesteśmy. Momenty, gdy ja osobiście odczuwałam, że mogę wierzyć bez przeszkód w swoją przyszłość. Wierzyłam i nadal w nią wierzę. Jestem człowiekiem wielkich idei i niemożliwych rzeczy, które stają się możliwe.

Całe moje życie jest takie. Lekarze mówili, że mając astmę nie można śpiewać... Ja to robię i nie czuję problemów, po prostu śpiewam. Mówiono mi, że nie uda mi się studiować jednocześnie architektury i wokalistyki, bo te kierunki się wykluczają, a oba są bardzo wymagające...Jakoś się udało i teraz się cieszę, że zostałam obdarowana przez Boga tak wieloma talentami. Ponoć kariera muzyczna to wielkie ryzyko i wiele rozczarowań... Owszem, ryzyko jest jak i w każdym innym zawodzie, ale rozczarowania?... Ja nie czuję się rozczarowana! Czuję, że robię to co kocham, że każdego dnia spełniam się jako artysta i przede wszystkim jako człowiek. Marzę w każdej chwili...bo to w co wierzymy, staje się prawdą!

Karolina Glazer  

Absolwentka LO FILOMATA - rocznik 2001
Data wpisu - luty 2009

Michał Dębiec - absolwent rocznik 2001

Mury szkolne opuściłem w czerwcu 2001 roku. Wówczas liceum mieściło się przy ul. Wiejskiej. Od tego czasu minęło już trochę lat, lecz wciąż jest w tej szkole coś, poza historią, co przyciąga moją uwagę. Nadal pracują tu świetni nauczyciele, których lekcje dobrze przygotowały mnie do dalszej edukacji.

Niektórzy oglądają film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów"
i wzdychają, że chcieliby mieć takiego nauczyciela, jak Pan Kitting. Ja miałem takich nauczycieli, więc wzdychać nie muszę.

Przykłady? Jak najlepiej osądzić Raskolnikowa („Zbrodnia i kara") lub Jagnę („Chłopi"), jeśli nie urządzając prawdziwy proces z prokuratorem, obrońcą, ławnikami i oskarżonym? Czy plama na suficie klasy chemicznej nie jest najlepszym dowodem na wytrącanie się tlenków? Czy można uczyć się o efekcie Dopplera bez użycia instrumentów muzycznych?

W tej szkole uwierzyłem w to, że potrafię dojść do czegoś i nie pozostało już nic innego, jak tylko iść naprzód.

Na sukces składa się bardzo wiele czynników - praca, właściwe ukierunkowanie, wychowanie, wykształcenie i wytrwałość. Uczymy się tego przez całe życie - w szkołach, na studiach, w pracy, na kursach i w rodzinie. Ważne, by ktoś w nas wierzył oraz byśmy sami wierzyli. Cieszę się, że dla kadry filomackiej nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy tylko numerami w dzienniku - zawsze miło jest odwiedzić nowe „stare mury" i mieć z kim porozmawiać. To taka kotwica do własnej przeszłości.

Pozdrawiam serdecznie

Michał Dębiec

rocznik 2001

data wpisu: wrzesień  2008

Elżbieta Przygrodzka - absolwentka rocznik 2007

  Rok temu opuściłam mury Filomaty. Ale opuściłam tylko mury. Bo ludzi, których poznałam, wcale nie mam zamiaru opuszczać!

Trzy lata liceum minęły szybko - czasem myślę, że za szybko, bo ciągle nie dociera do mnie, że już się skończyło. Ale może dlatego te trzy lata wydają się zbyt krótkie, że tyle się działo w tym czasie? A dobrze zorganizowany czas zawsze mija szybko...

Co robiliśmy w szkole? Dosłownie wszystko;) Począwszy od nauki przedmiotów zwyczajnych, które są oczywiście niezbędne, poprzez naukę przedmiotów takich jak retoryka - zupełnie niezwykłych dla liceum. Za to bardzo przydatnych w życiu! Mimo to obok nauki znalazło się miejsce na działania w takich obszarach, jakie sobie wymyślałam. Kiedy chciałam uczyć się języków - miałam wybór i naprawdę się uczyłam. Kiedy chciałam działać społecznie - istniały stałe akcje szkolnego wolontariatu. Kiedy chciałam brać udział w konkursach - zawsze któryś dotyczył właśnie tego, co mnie interesuje. A kiedy miałam pomysł i chciałam zrobić coś, co nie mieściło się w żadnym programie - wszyscy mnie wspierali i pomagali go zrealizować. Dlatego, gdy trzy lata po przekroczeniu progów naszej szkoły zdawałam maturę, wiedziałam, że wszyscy trzymają za mnie kciuki. Za nas, za całą klasę.

Przede wszystkim jednak uczyłam się czegoś więcej niż tylko wiedzy książkowej, którą mogłam, teoretycznie, zdobyć wszędzie... Miałam okazję współpracować ze wspaniałymi ludźmi. Z nauczycielami, którzy nie tylko są mistrzami w swoich dziedzinach, ale też cudownymi osobami. I miałam szansę poznać mnóstwo naprawdę fantastycznych osób, uczniów naszej szkoły - ludzi także spoza swojej klasy. Niezapomniane są te wszystkie długie rozmowy toczone w szkole, po szkole, na przerwach... Imprezy szkolne i nasze własne, akcje i projekty.

Dlatego kiedy po trzech latach przyszła chwila pożegnania, nie byłam jedyną osobą, której żal było odchodzić. I nie jedyną, która już w chwili pożegnania wiedziała, że do szkoły często będzie wracać. Do dziś wracam kiedy tylko mogę, z tą piękną świadomością, że zawsze zostanę ciepło przyjęta. Że moi koledzy i nauczyciele opowiedzą, co u nich i z radością posłuchają, co ja mam do powiedzenia.

Nie jestem już uczennicą, ale jestem członkiem Rzeczypospolitej Absolwenckiej i wiem, że to nie tylko pusta nazwa. W potrzebie mogę zwrócić się do przyjaciół i wiem, że oni mi pomogą. Bo w szkole nauczyłam się, że zawsze i wszędzie są ludzie, którzy chcą nam pomóc po prostu i bezinteresownie. I poznałam sporo takich ludzi.

Uświadomiłam sobie też, że są tacy, którym potrzebna jest moja pomoc. I że tę pomoc zawsze powinni otrzymać. Niezależnie od tego, co będę robić w danej chwili - wszystkie sprawy uznane za najważniejsze schodzą na drugi plan wobec drugiego człowieka.

Po trzech latach wiem, że ideały, w które wierzę, są najważniejsze i nie mogę w nie wątpić. Że cele, które chcę osiągnąć, leżą w zasięgu mojej ręki - muszę się tylko postarać i wyciągnąć tę rękę, by po nie sięgnąć.

I co najważniejsze - te wszystkie działania pomogły mi zdecydować ostatecznie i odpowiedzieć sobie na pytanie: co chcę robić dalej? Jak pokierować swoim życiem? A to nie jest łatwa i szybka decyzja.

Dlatego, po ukończeniu pierwszego roku studiów, mogę powiedzieć, że... Rok temu opuściłam mury Filomaty i do dziś czuję, jakbym nie opuściła ich wcale. Bo z tymi wspaniałymi ludźmi, w pięknych wspomnieniach - zostałam...

Elżbieta Przygrodzka

Rok ukończenia Szkoły - 2007

Data wpisu: lipiec 2008

Jacek Trochimowicz -absolwent LO FILOMATA r. 2002

Nazywam się Jacek Trochimowicz. Mam 24 lata. Szkolne „mury" Filomaty opuściłem w 2002 roku. Słowo „mury" ma dla mnie dziś sentymentalne znaczenie, gdyż swoja edukację odbywałem jeszcze w starej siedzibie szkoły - przy ulicy Wiejskiej w Gliwicach. Było to miejsce, które posiadało niezwykły urok oraz, z którym wiąże wiele miłych wspomnień z tego okresu.

Obecnie jestem studentem ostatniego roku studiów magisterskich na kierunku ekonomia w Wyższej Szkole Ekonomi i Administracji w Bytomiu. W 2005 roku uzyskałem tytuł licencjata na kierunku administracja - samorząd terytorialny. Jestem również absolwentem XIII Szkoły Liderów Społeczeństwa Obywatelskiego.

Cztery lata szkoły średniej był to dla mnie nie tylko czas poświęcony na naukę w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale również okres, w którym zaangażowałem się w pracę społeczną, która z kolei stała się dla mnie kierunkowskazem, zgodnie z którym podążam do dnia dzisiejszego.

Konsekwencja w działaniu jest tajemnicą sukcesu. Jest to zasada, którą kieruję się w codziennym życiu i w pracy, którą wykonuję. Zasada ta stała się moją myślą przewodnią w momencie, gdy w drugiej klasie zostałem przedstawicielem LO Filomata w Gliwickim Parlamencie Młodzieży. Kierując się nią zostałem wiceprezesem GPM, a następnie współtwórcą Młodzieżowej Rady Miasta Gliwice. Obecnie jestem wiceprezesem Stowarzyszenia Gliwickiej Młodzieży SIGNUM. W minionych wyborach samorządowych kandydowałem na Radnego Rady Miejskiej w Gliwicach.

Moją pasją są sporty motorowe, a w szczególności rajdy samochodowe. Sportem tym również zainteresowałem się jeszcze jako uczeń „FILOMATY". Dziś posiadam licencję kierowcy rajdowego oraz sędziego sportu samochodowego. Do swoich największych sukcesów zaliczam natomiast założenie własnego klubu motorowego w Gliwicach - SIGNUM SPORT - który jest integralną częścią SGM SIGNUM. Wcześniej byłem wiceprezesem ds. sportu Auto Moto Klubu Gliwice.

Zapoczątkowanie opisanych działalności oraz wiele z wymienionych sukcesów umożliwił mi charakter szkoły, do której uczęszczałem. W ciągu czterech lat kształcenia w LO Filomata mogłem nie tylko zdobywać wiedzę na zajęciach, ale również rozwijać swoje zainteresowania i umiejętności, posiadać czas na własny rozwój, zarówno w murach szkoły jak i poza nimi.

Zachęcam wszystkich, zarówno obecnych, jak i przyszłych uczniów „Filomaty" do aktywnego uczestnictwa w życiu własnej szkoły, odnoszenia sukcesów indywidualnych i zespołowych oraz zaangażowania w pracę społeczną na wielu płaszczyznach. Jest to postawa, która zapewnia spełnienie i rozwój każdego młodego człowieka.

Jacek Trochimowicz

rocznik 2002

data wpisu: marzec 2007

FILOMATA realizuje projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach RPO-EFS
MOC MOŻLIWOŚCI
zobacz szczegóły